wtorek, 15 lipca 2014

Bo z tuszem można na okrągło... AVON.

Tusz..
 aby wybrać TEN musimy się nieźle wykosztować i  próbować ..
I sądzę, że próbowania nie ma końca :)

Kiedyś zaczynałam od tuszu miss sporty (czasy gimnazjum) albo jakiś tam podkradziony od Mamy, gdzie wymagań nie było, makijaż nie był dla mnie tak ważny jak dziś.


Chciałam pokazać Wam i powiedzieć o tuszach, które warto i nie warto kupować .
Ja niestety nie miałam czasu i prezentuje Wam rzęsy po 4-5 pociągnięciach szczoteczką
Na pierwszy ogień idą tusze AVONowskie :























1. i 2. AVON superSHOCK - szczoteczka to jedna wielka masakra.
Drapie, nie pogrubia, jedynie muska rzęsy . Żeby uzyskać efekt mocniej pomalowanych rzęs, trzeba machać szczoteczką bite 5 minut .  Nie kupię ponownie .


Rzęsy przeciągnięte około 4-5 razy :
































3. AVON LUXE -  miękka szczoteczka, bardzo lekki na rzęsach , wcale nie wyczuwalny .
Niby dobry, ale też trzeba więcej czasu, żeby ładnie je pomalować.
Czy kupiłabym ponownie : może .. ale musiałabym mieć w kosmetyczce jescze jeden "awaryjny" .


































 4. - AVON  BIG&DARING !

Mega BOMBA ! Mega tusz !
Jest u mnie zaraz po L'oreal Million Lashes excess !

Fajna szczoteczka, nabiera więcej tuszu. Wystarczą tylko 3-4 pociągnięcia i  mamy gotowy makijaż rzęs !
Obecnie używam tylko tego tuszu i jestem z niego ogromnie zadowolona! 






























Wiem, że na zdjęciach są niedociągnięcia, ale zwyczajnie nie miałam czasu na poprawki:)
Nie raz tak mam, że pobrudzę się na górnej powiece zaraz przy linii rzęs.. Wtedy zwyczajnie maluję kreskę "dymkę" brązowym lub czarnym cieniem :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz